Magia na zakupach

Zakupy i magia – co jedno ma wspólnego z drugim?


Czujesz ten dreszczyk?

Zdarzyło ci się kiedyś, że kupując torebkę jakiejś marki, na przykład Orsay'a, kilka dni później biegłaś jak na skrzydłach do tego samego sklepu po apaszkę lub okulary, czy fajną bluzkę?

Czułaś takie łaskoczące w środku podniecenie, ach...

 

teraz wszystko się zmieni, myśli rozdygotane przerażającym tempem życia teraz ułożą się równiutko jak sukienki na sklepowym wieszaku lub torebki na półce poukładane według kolorów. Dlaczego? Bo należysz do miliona kobiet, których łączy jeden rytuał – a właściwie marka Orsay. I one czują to samo co ty... Jesteś bezpieczna, choć przez chwilkę.

 

DLACZEGO KOCHAMY ZBIERAĆ?

Martin Lindstrom postanowił wziąć pod lupę nasze obsesyjne zainteresowanie marką i zamiłowanie do zbierania.



W swojej książce dotyczącej psychologii kupowania pt: „Zakupologia. Prawda i kłamstwa o tym, dlaczego kupujemy” wyjaśnia, że zbieranie i powtarzanie czynności nieposiadających logicznego uzasadnienia wynika z potrzeby kontrolowania świata, który przytłacza nas swoim szybkim tempem.

Oczywiście, jak wspomina autor jesteśmy populacją myśliwych i zbieranie mamy jakby we krwi. Zbieramy więc lalki Barbie, puszki po coca coli, buty. Ciekawostką jest fakt, że ludzie uwielbiają kupować różne rzeczy, które łączy pewien pastelowy kotek – znak rozpoznawczy Hello Kitty. Są więc kolczyki do pępka Hello Kitty, jest makaron Hello Kitty, stewardessy ubrane w fartuszki z napisem Hello Kitty, a nawet... koronki do zęba odciskające na każdym kęsie kształt Hello Kitty. Tak, wiemy, że kupienie 478 magnesu na lodówkę Hello Kitty jest trochę dziwne, ale jak pisze Martin Lindstrom nałóg zbierania sprawia, że robi nam się jakoś tak lekko i bezpiecznie na duszy, robimy coś dobrze, przynależymy do czegoś. Rytuał zbierania może nawet rekompensować nawet kontakty towarzyskie!



RYTUAŁY NA ZAKUPACH

Ciekawostką psychologiczną jest też to, że nasze serduszka szybciej biją dla marek, które wypracowały jakieś swoje rytuały. Np. tyskie jest znane z piany na „dwa palce”. Codziennie rano wcieramy potrafiące działać cuda kremy L'Oreal Paris, ponieważ „jesteśmy tego warte”. Zresztą rytuał upiększania swoich twarzy mamy już we krwi. To samo robiły nasze prababki, matki. Po kilku miesiącach odkrywamy, że krem jednak nie zadziałał, ale to co, smarowanie się kremem daje nam poczucie bezpieczeństwa. Z tego samego powodu każdego ranka miliony ludzi słuchają iPodów – tak jak w reklamie. Czują się swojsko, bo należą do jednej rodziny Apple'a.



NIEBIAŃSKIE BATONIKI

Ciekawostka jest też to w jaki sposób firma Nestl'e postanowiła uzależnić swoich azjatyckich klientów od kupowania batoników Kit Kat. Otóż w języku japońskim nazwa „Kit Kat” podobna jest do słów „Kitto Katsu”, co znaczy „Zwyciężać bez porażki”. Sprytni neuromarketingowcy poszli o krok dalej i opakowali batoniki, w niebieskie torebeczki oraz nadrukowali słowa „modlitwa do Boga”, dzięki czemu batoniki stały się jeszcze bardziej magiczne i niebiaskie. Zdaniem Martina Lindstrona marki potrafią nas przywiązać do siebie niczym religie i traktować jak swoich wyznawców.



ACH TE PRZESĄDY...

Jak widzisz spece od marketingu robią co mogą, aby uzależnić cie od zakupów i wręcz wpędzić w zakupoholizm. Dobrze wiedzą, jak wielką rolę w naszym życiu odgrywają rytuały. Uwielbiamy zaczynać dzień od porannej kawy, panicznie boimy się liczby 13, pałaszujemy karpia w wigilię. Z powodu pechowej 13 nigdy nie znajdziesz 13 rzędu w samolotach linii lotniczych Air France, czy Continental. W chińskich hotelach (Chińczycy nienawidzą liczby 4, gdyż „si” brzmi niepokojąco podobnie do „shi”, czyli śmierć) nie ma czwartego piętra. Dzięki rytuałom i przesądom mamy poczucie posiadania magicznej mocy, koimy swoje leki.







 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież