Rano mamy ochotę wyrzucić go przez okno. Ale tak naprawdę nie wobrażamy sobie bez niego zycia i chociaż szczerze nienawidzimyto urządzenie, codziennie wieczorem wszyscy zgodnie powierzamy mu swój los.
Dawno, dawno temu ludzi z objęć Morfeusza na Ziemię sprowadzało pienie koguta. Ludzie kładli się po prostu o zachodzie słońca a wstawali o świcie i... mieli spokój. Ale któregoś dnia komuś przestało to wystarczać i pojawił się problem z synchronizacją czasu. Strażnicy miejscu zaczęli więc trąbić, gdy zegar słoneczny wskazywał kolejną godzinę. Trudno jednak polegać na cieniu w pochmurne dni.
W końcu pewien wszystkim znany filozof Platon wynalazł zegar wodny. Pomysłowy nauczyciel filozofii nie mógł dłużej ścierpieć widoku uczniów spóźniających się na zajęcia i skonstruował urządzenie, które przelewało wodę z jednego naczynia do drugiego. Gdy drugi pojemnik wypełniał się po brzegi, gwizdek dzwonił na alarm.
Starożytne zegary wodne spełniały jeszcze jedno bardzo ważne zadanie. Jak wiadomo antyczni Grecy mieli skłonności do wygłaszania długich wywodów. Ich oratorskie zapędy miał podobno hamować właśnie zegar w formie klepsydry. Gdy woda przelała się z jednego pojemniczka w drugie, mowę należało zakończyć. Co ciekawe, podobno właśnie stąd wywodzi się powiedzenie o "laniu wody".
Z czasem jednak świat czuł coraz większą potrzebę precyzyjnego odmierzania czasu. Nie tylko co do godziny, ale co do sekundy. Rewolucja przemysłowa też zrobiła swoje. Przyszedł czas na profesjonalne budziki. W 1787 roku Amerykanin Levi Hutchens skonstruował pierwszy prawdziwy budzik mechaniczny. Jak zwykle potrzeba stała się matką wynalazków, bo Amerykanin potrzebował po prostu urządzenia, które obudzi go do pracy. Budzik miał jednak jedną wadę - nie można go było ustawić na dowolną porę. Uruchamiał się jedynie o godzinie 4 nad ranem.
Wiek XIX i rewolucja przemysłowa sprawiły, że wynaleziono doskonalsze budziki. Wraz z postępem przyszło duże zapotrzebowanie na budziki. Ludzie musieli przecież rano wstać do fabryki. Wkrótce zaczęto produkować te urządzenia na skalę hurtową. Powstawały specjalne fabryki specjalizujące w produkcji budzików. Wraz z funkcjonalnością przyszedł czas na walory estetyczne. Zaczęło chodzić nie tylko o funkcjonalność, ale o styl.
Dzisiaj codziennością są budziki elektroniczne. Współcześne poranne koguty niejedno potrafią i zrobia wszystko, by wygnać z łóżka najoporniejszego śpiocha. Potrafią nie tylko dzwonić, ale i mówią, śmieja się a nawet płaczą. Dla największych śpiochów są budziki wyposażone w dzwonki sekwencyjne, które dzwonią nie raz, nie dwa, aż do skutku...
Dzisiaj budziki niejedno mają imię. Są budziki sypialne, ozdobne, stojące, dziecięce, wiszące i przenośne, budziki podrózne, zintegrowane z radiem, piekarnikiem, lampką nocną... Są budziki gorsze i lepsze, ale każdy, przynajmnej stara się precyzyjnie odmierzać czas, by z sadystycznym usmiechem na tarczy rano zwlec nas perfidnie z łózka.










